„Reytan. Druga strona drzwi” – okiem historyka

„Reytan. Druga strona drzwi” – okiem historyka

8 października 2018 r. Teatr Telewizji wystawił sztukę „Reytan. Druga strona drzwi”. Autorzy scenariusza – Jakub Piątek i Piotr Derewenda (pierwszy jest także reżyserem sztuki) – informują, że chodziło im o przedstawienie losów tytułowego bohatera i jego legendy, a przede wszystkim opisanie historycznej roli, która z jednej strony wprowadziła Reytana do narodowego panteonu, z drugiej przyprawiła go o chorobę psychiczną, zniweczyła życiowe plany i doprowadziła do samobójczej śmierci. Na dzieło to chciałabym spojrzeć jako historyk – w jakim stopniu zarówno rola Reytana, jak jej tło odpowiadają realiom i jakie treści przedstawienie wnosi do historycznej pamięci. Najpierw jednak trzeba rzecz pokrótce streścić.

Akcja rozgrywa się w Hruszówce Reytanów w woj. nowogródzkim w 1780 r. oraz w Warszawie w 1773 r. Zaczyna się od samobójczej śmierci obłąkanego Tadeusza Reytana (Mirosław Haniszewski1) i odmowy księdza (Antoni Ostrouch) pochowania go na katolickim cmentarzu; zabraniają tego przepisy prawa kanonicznego. Ksiądz okazuje się dalej politycznym i osobistym przyjacielem Reytana, postacią opiniotwórczą, głęboko patrzącą na świat.

Potem się cofamy. Obrany w 1773 r. posłem nowogródzkim na sejm, Reytan, były konfederat radomski, który udziału w związku z 1767 r. bardzo żałuje, rozumie, że sejm zwołano po to, by zatwierdzić rozbiór. Namawiany przez narzeczoną, by nie uczestniczyć w hańbie, składa przysięgę na ręce wspomnianego księdza, że w żadnej formie nie przyczyni się do akceptacji podziału Polski. Towarzyszy mu w tym drugi poseł nowogródzki, Samuel Korsak (Grzegorz Mikołajczyk). Już w Warszawie dołącza do nich poseł miński Stanisław Bohuszewicz (Wojciech Czerwiński). Korsak uważa, że skoro sejm ogłoszono jako wolny, to wystarczy go zerwać wołając veto; Reytan nie akceptuje tego pomysłu, ale obrona wolnego charakteru parlamentu stanie się osią walki. Wjazd do stolicy kontrolują rosyjscy żołnierze, którym posłowie muszą się wylegitymować. Kolejna scena odbywa się w mieszkaniu ambasadora rosyjskiego Ottona Stackelberga (Sambor Czarnota). Kąpiąc się, przyjmuje on desygnowanego przez Petersburg na marszałka sejmu Adama Ponińskiego, kuchmistrza koronnego. Dyktuje mu działania, mające doprowadzić do ustawy legalizującej rozbiór: sejm trzeba skonfederować, by nie działało veto, Poniński musi zapewnić sobie ponad połowę, tj. ok. 60 przekupionych posłów. Gdy chce wychodzić, Stackelberg, świadomie upokarzając przyszłego sternika polskiego sejmu, każe mu dolać sobie gorącej wody do wanny.

Herb Reuten vel Rejtan

Kuchmistrz koronny wziął sobie monity ambasadora do serca, bo zanim Reytan wszedł do swej stancji, już w niej na posła nowogródzkiego czekał; chciał go namówić do przystąpienia do konfederacji. Podobnie nakłaniani byli Korsak i Bohuszewicz – wszyscy odmówili. Kuszenie uświadomiło im, że Poniński nie zdobył jeszcze ponad 50% posłów i podpowiedziało taktykę walki: nie dopuścić do uznania sejmu za skonfederowany, gdyż wtedy nie da się go zerwać i przekupiona większość rozbiór zalegalizuje. Spiskowcy muszą się upewnić co do postawy Stanisława Augusta – jeśli on nie przystąpi do pokątnie przez Ponińskiego kleconego związku, opór ma szanse. Przenosimy się zatem do komnat monarchy. Podczas bezsennej nocy Stanisław August (Paweł Deląg) rozmawia z Franciszkiem Ryxem (Andrzej Mastalerz), dworzaninem i przyjacielem. Król czuje się bezsilny: Warszawa jest otoczona przez wojska rosyjskie i pruskie, Katarzyna II nie zrezygnuje z legalizacji rozbioru, Polska jest izolowana, monarcha samotny. Nie widzi szans na opór, boi się, że przyniesie on jeszcze gorsze dla Polski skutki. Ryx daremnie próbuje przekonać władcę, że nie jest sam, że są posłowie – Reytan, Korsak i Bohuszewicz – szukający sojuszników do przeciwstawienia się żądaniom zaborców.

Nazajutrz, na pierwszej sesji sejmu, nasi znajomi znajdują się w izbie z grupką sprzymierzeńców. Obrady otwiera marszałek starej laski, Stanisław Łętowski, Ponińskiego widać u drzwi, czeka na wezwanie do przejęcia laski sejmu. Gdy wchodzi i bierze ją, wyrywa mu ją Reytan, kwestionując legalność konfederacji i dokonany rzekomo wybór marszałka sejmu, po czym przyjaciele proponują nowego marszałka, Reytana. Część posłów, a zwłaszcza arbitrów (widzów, których od posłów nie da się odróżnić) temu przytakuje, część, już przekupiona, milczy. Poniński szybko odracza sesję do następnego dnia i wychodzi z izby. Posłowie, których nasi spiskowcy usiłują zatrzymać, by obrać Reytana na marszałka, gremialnie opuszczają salę. Boją się zemsty Stackelberga.

Kolejna scena: ambasador rosyjski w arogancki sposób odnosząc się do króla żąda, by poparł on konfederację oraz spowodował wyjazd Reytana z Warszawy. Ryx po jego wyjściu apeluje do monarchy, by „zaczął zachowywać się jak król” i wykazał „choć trochę odwagi”, popierając Reytana i towarzyszy, bo chodzi o ratowanie honoru i dobrego imienia władcy. Stanisław August replikuje wojną z trzema zaborcami, w której Rzeczpospolita byłaby bez szans. Każe przekazać Stackelbergowi, że nie zaangażuje się w żadne pośrednictwo między nim i posłami. Oznacza to zarówno odmowę presji na Reytana, jak i wsparcia „buntowników”. Podczas dialogu z Ryxem monarcha pozuje do portretu; wymowa sceny jest jednoznaczna – kraj przeżywa tragedię, a jej władca myśli o tym, jak się artystycznie uwiecznić.

Herb Reuten vel Rejtan

Wracamy do Reytana, Korsaka i Bohuszewicza. Ponieważ regulamin wymaga, by marszałek sejmu został wyłoniony w ciągu trzech dni, Reytan apeluje do przyjaciół o wytrzymanie w oporze jeszcze dwa dni, by uniemożliwić Ponińskiemu objęcie funkcji. Już zdaje sobie sprawę, że jest to jedyny sposób, bo większości zastraszonych posłów nie przekona. W innym obrazie widzimy rosyjskiego ambasadora, jak z nieskrywaną pogardą dla Ponińskiego dyktuje mu kolejne kroki. Nazajutrz, w drugim dniu sejmu, mimo prób ich niedopuszczenia, nasi przyjaciela wchodzą na salę obrad. Tuż przed ich rozpoczęciem Korsak składa deklarację, że gotów raczej poświęcić życie, niż przyzwolić na konfederację i jej pseudo marszałka. Poniński, wkroczywszy do izby, ogłasza wyrok sądu konfederackiego o banicji na Reytana jako burzyciela spokoju publicznego i buntownika; poseł nowogródzki ma stracić prawa polityczne, a więc i mandat, oraz majątek. Po czym „marszałek” odracza sesję do dnia następnego, a chwilę później, na korytarzu, bezowocnie usiłuje przekupić Reytana oferując mu 2 tys. dukatów i cofnięcie wyroku; nasz bohater obiecuje Ponińskiemu 5 tys., jeśli z laski zrezygnuje.

Z przygotowanym przeciw sejmowi manifestem (konfederacja i jej marszałek są nielegalni) Reytan idzie do króla. Stanisław August powtarza tyrady o bezsilności swojej i Polski, wyraża szacunek dla uczciwości posła, ale odmawia przyjęcia manifestu. Ryx podpowiada Reytanowi, by, zgodnie z wymogami prawa, najpierw uwierzytelnił dokument w urzędzie grodzkim. Bezskutecznie; urzędnik odmawia, żołnierze wezwani przezeń na pomoc wyprowadzają z grodu protestujących Reytana, Bohuszewicza i Korsaka. Pierwszy po tym doświadczeniu decyduje, że zaczną okupację izby sejmowej, bo na trzecią sesję mogą nie zostać wpuszczeni; Korsak, choć zaczyna już wątpić w sens działań, ostatecznie spędza noc z przyjaciółmi. Oczekują na pisemny znak poparcia ze strony króla, o czym monarchę informuje Ryx. Król zamiast tego przysyła im pieczonego indyka. Uderza groteskowość daru w porównaniu z tym, o co Reytan i towarzysze prosili. Odmawiają więc przyjęcia poczęstunku, choć Korsak wyraża wątpliwość, czy czynią słusznie. Wzywa ich z kolei – ciągle w środku nocy – Stackelberg. Reytan podejrzewa podstęp i nie opuszcza sali, decyduje się pójść Korsak, coraz silniej kwestionujący sens oporu; podąża za nim, by go pilnować, Bohuszewicz. Stackelberg, jak zwykle arogancki (siada w fotelu nie witając się z posłami, zaczyna jeść, z sąsiedniej sali dochodzą odgłosy uczty), straszy, że opór doprowadzi do katastrofy, grozi wojną mocarstw ościennych z Polską, daje „buntownikom” czas na opuszczenie sali do godz. 10-tej następnego dnia. Bohuszewicz śmiało się ambasadorowi stawia, Korsak domaga się, by żądanie Katarzyny II laski dla Ponińskiego zostało przedstawione na piśmie, na co ambasador wzmaga groźby. Poseł nowogródzki po lekturze deklaracji wojennej zapewnia, nawiązując do zwrotu znanego z żywotów starożytnych, przypomnianego niedawno w powieści Jarosława Marka Rymkiewicza2, że nie dadzą się ani przekupić, ani zastraszyć („Nie znam na świecie despoty dość bogatego, aby mnie zepsuć, ani dość mocnego, aby mnie przerazić”). Deklaracja ta zaskakuje widza zarówno z uwagi na wcześniejsze wątpliwości Korsaka, jak z racji dialogu toczonego po wyjściu od ambasadora: Korsak wyraźnie przejęty jest groźbą wojny, Bohuszewicz przekonuje, że jeśli ustąpimy, do końca życia będziemy żyli w strachu. „Ale będziemy żyli”, replikuje poseł nowogródzki.

Odwiedzając Reytana pod nieobecność towarzyszy, monarcha ujawnia, że działa nie tylko w obawie przed rujnująca dla Polski wojną z trzema zaborcami, ale ma też ze strony Katarzyny II obietnicę zgody na reformy w zamian za legalizację rozbioru. Stanisław August wierzy, że dzięki temu „ciężkiemu kompromisowi (…) uratuje kraj przed upadkiem”. Wskazuje na drzwi: po jednej stronie jest pokój i kompromis, po drugiej wojna bez szans dla nas. Niepewny, czy przekonał posła, król opuszcza go ze słowami dowodzącymi szacunku dla postawy bohatera: „Co Bóg, sumnienie, poczciwość i prawa radzą, to czyńcie”. Wracają Bohuszewicz i Korsak. Pierwszy informuje Reytana, że „Korsak też zdradził”, pan Samuel konstatuje, że „trzeba myśleć o przyszłości”; odtąd nie widać go przy protestujących.

W decydującym trzecim dniu Łętowski ogłasza przystąpienie do konfederacji króla, próba zakwestionowania przez Reytana legalności wyboru Ponińskiego zostaje odparta, kuchmistrz koronny znów odracza sesję. Zrozpaczony Reytan błaga posłów, by nie wychodzili z izby – chce dokonać wyboru legalnego marszałka. Ponieważ wezwanie nie skutkuje, postanawia zagrodzić sobą drogę, ale brutalnie odtrącony, upada. To Matejkowska scena z rozdarciem koszuli i tratowaniem posła przez wychodzących. Ranny zostaje wreszcie podniesiony przez Bohuszewicza, ale pada nieprzytomny, halucynacje świadczą, że postradał zmysły. W izbie zjawiają się żołnierze pruscy, którzy z rozkazu dowódcy, Ruperta Lentulusa, deklarują opiekę i bezpieczeństwo wynoszonemu na noszach Reytanowi.

Końcowe sceny rozgrywają się w Hruszówce w 1780 r., w dniu pogrzebu Reytana. Korsak spiera się z księdzem o pochowanie zmarłego na cmentarzu (w jednej z wcześniejszych scen czynił to także Bohuszewicz), opowiada o jego życiu po opuszczeniu sejmu. Bohuszewicz przypomina ostrzeżenia Reytana, że zaborcy wziąwszy trzecią część Rzeczypospolitej, wrócą po resztę, nazywa Korsaka zdrajcą. Ten broni swej postawy: Katarzyna II dotrzymała słowa, kraj jest wolny, działa Komisja Edukacji Narodowej i Szkoła Rycerska, funkcjonuje Rada Nieustająca, reformowane są sądy, pisana jest konstytucja. „Ten kompromis był słuszny” – konstatuje. Wadzi się jednak z księdzem o uwłaczający czci bohatera pochówek. Duchowny replikuje: Reytan nie spoczywa w niepoświęconej ziemi, lecz „ponad ziemią, jak święci i męczennicy”.

Reżyserowi sztuki udało się dobrze ukazać cele i dramat tytułowego bohatera. Działania Reytana odpowiadają rzeczywistości zarówno w głównym przesłaniu, jak w wielu szczegółach. Natomiast drugi z „buntowników”, Samuel Korsak, został przedstawiony opacznie, a rola, jaką wyznaczono mu w teatrze telewizji, stanowi krzywdę, wyrządzoną historycznej pamięci o nim. Gruntownie zafałszowany jest też portret Stanisława Augusta. Spróbujmy rozwinąć te opinie.

Co do zamiarów Reytana, wspartych złożoną przed wyjazdem na sejm przysięgą, można dopowiedzieć, że instrukcja, jaką otrzymali posłowie nowogródzcy, przewidywała, iż „na rozdział kraju przez trzy sąsiedzkie potencyje uprojektowany, etiam z azardem życia i majątków nie pozwolą i w aprobatę alienacyi najmniejszej cząstki od tego królestwa wchodzić mocni nie będą”. Wolny charakter sejmu, wskazany w uniwersale królewskim, stał się podstawą taktyki walki, przy czym Reytan nie zamierzał parlamentu zrywać; chciał jedynie wybrać legalnego marszałka. Pytany przez jednego z posłów, do czego zmierza jego opór, który może ściągnąć na kraj ostrzejsze represje rozbiorców, odparł, że chce zniweczyć pozory dobrowolności zgody na podział. Wątpliwe, czy Stanisław August rozmawiał z Reytanem osobiście, czy przez pośrednika, do argumentacji króla wrócimy. Już współcześnie jednak powtarzano sobie, że król zakończył spotkanie z bohaterem zwrotem cytowanym w sztuce. Drugiego dnia sejmu Poniński nie mógł odczytać Reytanowi wyroku sądów konfederackich, a tylko pozew na te sądy. Ponieważ jednak poseł nowogródzki pozwu nie przyjął, w ciągu trzech kolejnych dni konfederacja wydałaby kondemnaty, z których trzecia stanowiłaby wyrok ostateczny. W sztuce nie widać rozróżnienia na pozostających w izbie sejmowej posłów i widzów (arbitrów), a to głównie ci ostatni, nie zaś posłowie wyrażali aplauz dla postawy Reytana w pierwszym i drugim dniu obrad. I wreszcie trzeciego dnia sejmu, gdy król przyjął poselstwo konfederacji Ponińskiego, a więc uznał jej legalność, w okupowanej przez kilkunastu posłów i towarzyszących im widzów (arbitrów) sali sejmowej obrady się nie odbywały. Poniński – ewidentnie wbrew prawu – przysyłając tam kilku ludzi (będących posłami) usiłował je odroczyć do kolejnego dnia. Gdy posłańcy kuchmistrza koronnego zaczęli wychodzić, Reytan, apelując, by pozostali, chciał wykorzystać ostatnią szansę wyboru marszałka „wolnego” sejmu. Wezwania nie poskutkowały i nastąpiła znana Matejkowska scena. Wieczorem pozostali w izbie tylko nasi trzej bohaterowie i w nocy z 3 na 4 dzień sejmu zawezwał ich do siebie Stackelberg. Nazajutrz, 22 kwietnia, wobec okupacji sali poselskiej przez Reytana, Korsaka i Bohuszewicza oraz dołączenia do nich niektórych posłów, posiedzenie sejmu, na którym król i senatorowie (po ultimatum Stackelberga) oficjalnie przystąpili do konfederacji Ponińskiego, odbyło się w sali audiencyjnej. Po tym fakcie posłowie, poza naszymi bohaterami, wyszli z Sali poselskiej. Reytan, Korsak i Bohuszewicz bez jedzenia pozostali tam do 24 kwietnia wieczorem, kiedy zdecydowali się zrezygnować z oporu. Zapewniono ich, że nie muszą przystępować do konfederacji, mogą bezpiecznie przebywać w Warszawie lub powrócić do domu. Reytan pozostał w stolicy. Już po tych wydarzeniach Poniński miał oferować mu 2 tys. dukatów za przystąpienie do konfederacji, w zamian za co poseł zaproponował mu 5 tys.; może jednak miało to miejsce także wcześniej. Gdy Poniński, dotknięty jakąś publiczną wypowiedzią bohatera, spowodował wydanie Reytanowi przez sąd konfederacki pozwu, ten poczuł się zagrożony i poprosił o opiekę Lentulusa. Paradowanie po mieście z ochroną huzarów pruskich bardzo obniżyło autorytet posła nowogródzkiego, zapewne też w tym celu pomoc została mu udzielona. W marcu 1775 r., z widocznymi objawami obłąkania, został siłą wywieziony z Warszawy do Hruszówki, gdzie w odosobnieniu i zamknięciu przebywał do samobójczej śmierci, wiernie opisanej w sztuce3.

Pewnych źródłowo informacji o Samuelu Korsaku mamy niewiele. U Mickiewicza wystąpił jako „towarzysz nieodstępny” Reytana, a więc w pamięci historycznej pozostał bohaterem. Tak przedstawiają go też zweryfikowane fakty. Gdy w teatrze telewizji Korsak drugiego dnia obrad, przed ich rozpoczęciem, składa deklarację, że gotów raczej poświęcić życie, niż przyzwolić na konfederację Ponińskiego i jej pseudo marszałka, w świetle jego dalszego postępowania w sztuce wydaje się to tanią tromtadracją. W rzeczywistości drugi poseł nowogródzki – niewątpliwie w porozumieniu z Reytanem – wygłosił wtedy mowę wykazującą nielegalność i szkodliwość konfederacji4. Ani po nieudanej wyprawie do grodu w celu uwierzytelnienia manifestu (Korsak go także podpisał), ani w wypadku odesłania przyniesionego w imieniu króla indyka nie widać oddzielania się pana Samuela od stanowiska przyjaciół. W odniesieniu do trzeciego dnia sejmu, po wyjściu z sali posłów mimo próby zagrodzenia im drogi przez leżącego Reytana, źródła podają dwie wersje wydarzeń: jedna informuje, że wstawszy, poseł nowogródzki wzywał przyglądających się wszystkiemu arbitrów na świadków bezprawia, wersja druga przypisuje wygłoszenie takiego przemówienia Korsakowi. Znów zatem nie widać żadnego odwrotu pana Samuela. Znajdował się on też wraz z Reytanem i Bohuszewiczem w sali sejmowej w nocy, gdy wezwał ich na rozmowy Stackelberg. Poszli do niego bez Reytana (ten wolał pilnować Sali, by jej nie zamknięto) i Korsak, odmawiając przystąpienia do konfederacji, czego domagał się Stackelberg, rzeczywiście miał wypowiedzieć cytowaną wyżej formułę o odporności na przekupstwa i zastraszanie. W świetle jego rzeczywistej postawy jest ona konsekwentna. Żądanie posła nowogródzkiego, by ambasador dał im na piśmie dowód, że Katarzyna domaga się laski sejmowej dla Ponińskiego, oburzyło Stackelberga. Trwanie Korsaka przy przyjaciołach miało miejsce do zakończenia okupacji sejmu. Po sejmie rozbiorowym pan Samuel brał aktywny udział w życiu politycznym w stronnictwie królewskim, a w czasie powstania kościuszkowskiego wszedł do władz insurekcji litewskiej. Zginął na Pradze 4 listopada 1794 r.

Podobnie czynny pozostawał w dalszych latach Bohuszewicz, który z walk w sejmie w 1773 r. zdał pisemną relację swym wyborcom, a w czasie Sejmu Czteroletniego (nie posłował nań) należał do żądających ukarania Ponińskiego jako zdrajcy.

Przyczyna zdeformowania w sztuce postawy Korsaka wydaje się oczywista: reżyserowi potrzebny był bohater, który postawi pytanie o to, jak należało skutecznie ratować Polskę w 1773 r.: czy metodą oporu, który nie miał szans na sukces, ale demonstrował światu przymus stojący za legalizacją rozbioru, czy przez „ciężki kompromis”, jak Stanisław August. Tego przede wszystkim dotyczy powołany wyżej artykuł Jerzego Michalskiego o dylematach Polaków w dobie pierwszego rozbioru.

Portret Tadeusza Reytana – Smuglewicz rytował Tytus Maleszewski 1829-1895

Stanisław August, do którego w sztuce Ryx apelował, by odwołał się od rozbiorowego rozboju do europejskich władców, nie potrzebował takich nauk. Zdawał sobie sprawę z braku szans na pomoc, ale może także dlatego, że liczył się z opinią rodaków, początkowo podejrzewających, że był w spółce z zaborcami, wysłał już w listopadzie 1772 r. swego przyjaciela, Ksawerego Branickiego, do Paryża, by oficjalnie o pomoc poprosić. Branicki zawadził także o Londyn – ze skutkiem w obu wypadkach negatywnym. Król, choć orientował się w beznadziejności oporu, zwlekał ze zwołaniem rady senatu, która musiała upoważnić go do zwołania sejmu, czego żądali zaborcy. Zwołał ją dopiero wtedy, gdy dalszy opór groził Rzeczypospolitej pogłębieniem nieszczęść. I tę taktykę stosował konsekwentnie: demonstrował opór, by widać było, że działał pod przymusem (to się kiedyś mogło przydać), ale w pewnym momencie ustępował w obawie, że trwanie w oporze narazi kraj na gorsze straty. Tając to na zewnątrz, władca starał się wpłynąć na sejmiki, by dokonały wyboru pewnej liczby oddanych mu posłów; nie był zwolennikiem nieodbycia sejmu z powodu braku mandatariuszy. Nie poprawiłoby to bowiem sytuacji państwa (akceptacji podziału dokonałaby zorganizowana przez rozbiorców konfederacja), król liczył natomiast, że sejm da mu możliwość pewnych targów o ustrojowe ulepszenia; tym łudził go też Stackelberg.

Natychmiast po zakończeniu oporu Reytana i towarzyszy Stanisław August zaczął swój najważniejszy bój. Zaborcy zażądali odeń mianowicie w kuluarowych negocjacjach, by sejm zawiesił plenarne obrady, a ustawy o cesji zaborów, o nowym ustroju państwa i o gwarancjach sąsiadów dlań wypracowała i podpisała z przedstawicielami Rosji, Prus i Austrii wyłoniona z sejmu delegacja o nieograniczonych kompetencjach; o jej składzie decydować mieli przedstawiciele mocarstw rozbiorczych. Król walczył o to, by przynajmniej projekty ustrojowe delegacji musiały być zaakceptowane przez pełny sejm. Wyniki zakulisowych starań trzech ambasadorów o przekupienie większości posłów i groźby pod adresem Stanisława Augusta, że jeśli nie ustąpi, Polska zostanie rozebrana do końca, ujawniły się 14 maja. W decydującym starciu projekt królewski przegrał 6 głosami5.

W nagrodę za (i tak przecież nieuchronną) zgodę na cesje terytorialne król wytargował natomiast ustawę o Komisji Edukacji Narodowej. Z kolei ustępując wobec ultymatywnego żądania Rosji ograniczenia jego prerogatyw przez Radę Nieustającą, wynegocjował taki jej kształt, że stała się ona pierwszym nowoczesnym polskim rządem, którym Stanisław August sprawnie potrafił kierować.

I wreszcie król wraz z szefem swego Gabinetu Jackiem Ogrodzkim potajemnie wspierał swą wiedzą i materiałami Feliksa Łoykę, gdy ten przygotowywał repliki na wywody zaborców o ich rzekomych historycznych prawach do przejętych ziem, którymi usiłowali uzasadnić rozbiorowy gwałt.

Wskazane w sztuce przez Korsaka w 1780 r. cenne efekty „ciężkiego kompromisu” były widoczne w dłuższej perspektywie, ale do autorów scenariusza można mieć pretensje o to, że w czasie protestu Reytana malowali portret monarchy tak, jak widziano go w XIX wieku, jakby nie było późniejszych ustaleń naukowych opartych o źródła, wówczas niedostępne: jako miękkiego „Stasia”, tchórza niepodejmującego walki, w czasie tragedii narodowej zajętego przede wszystkim swym wizerunkiem. W rzeczywistości monarcha walczył, choć w inny sposób, niż Reytan. I choć ten ostatni miał rację, że zaborcy nie zadowolą się okrojeniem państwa o jedną trzecią, ale sięgną po resztę, to w ciągu ponad dwudziestolecia, jakie minęło między pierwszym rozbiorem a likwidacją państwowości Rzeczypospolitej, dzięki wysiłkom Stanisława Augusta zarówno na polu oświaty, jak polityki, doszło do odrodzenia narodu. I w tym przede wszystkim „ten kompromis był słuszny”.

Nie wchodzę tu w grę aktorów, kostiumy, charakteryzację, zajmuję się jedynie przekazem treści. Z tego punktu widzenia zbędna wydaje się scena, w której Reytan ujawnił królowi, że do oporu zachęcała go Izabela, a władca w pokrętny sposób tłumaczył, że działała z poduszczenia Czartoryskich, którzy na tronie zamiast Poniatowskiego chcieli widzieć Habsburga. Ten nieprzekonujący fragment zdecydowanie lepiej byłoby pominąć, wiązał się on z insynuacjami dyplomatów państw rozbiorczych, że oporem Reytana kierowała znienawidzona przez nich „Familia”. Ale to w końcu drobiazg, autorzy scenariusza dokonali sporego wysiłku, by przybliżyć się do historycznej rzeczywistości i uwzględniwszy celowe fałszerstwa w portrecie Korsaka, których intencję wskazałam wyżej, w odniesieniu do tytułowego bohatera w znacznej mierze im się to udało. Niezależnie od powielania uproszczonych ocen postępowania Stanisława Augusta (zafałszowują one głębię tragedii kraju, której nikt z Polaków nie był w stanie zapobiec), na przyszłość warto pamiętać, że zwrot „Wasza Wysokość” odnosi się do książąt, nigdy do króla. Do monarchy zwracano się słowami „Wasza Królewska Mość” (Votre Majesté) lub, w wypadku cesarza czy imperatorowej – Wasza Cesarska Mość (Votre Majesté Impériale).

1 W nawiasach nazwiska aktorów.

2 J. M. Rymkiewicz, Reytan. Upadek Polski, Warszawa 2013, s. 137.

3 Jerzy Michalski, Reytan (Rejtan, Reyten) Tadeusz, Polski Słownik Biograficzny, t. 31, Wrocław 1988-1989, s. 231-237. Szerszy opis i wyjaśnienia: tenże, Rejtan i dylematy Polaków w dobie pierwszego rozbioru, „Kwartalnik Historyczny” 93, 1986, 4, s. 1000-1012.

4 J. Michalski, Reytan, s. 233. Biogram Korsaka pióra Leonida Żytkowicza w Polskim Słowniku Biograficznym (t. 14, Wrocław 1968-1969, s. 115) zawiera bardzo niewiele danych o bohaterze.

5 Najpełniej postawę monarchy przedstawiła D. Dukwicz, Rosja wobec sejmu rozbiorowego warszawskiego (1773-1775), Warszawa 2015.

prof. dr hab. Zofia Zielińska
 
Ur. we Lwowie w 1944 r., matura w Liceum Ogólnokszt. im. Jana Smolenia w Bytomiu 1962. Magisterium w IH UW 1968, doktorat 1977, habilitacja 1989, tytuł profesora 2002. Wydział Historii Uniwersytetu Warszawskiego, profesor emeritus.
 
Bibliografia
 
Walka „Familii” o reformę Rzeczypospolitej 1743-1752
1983;
 
Ostatnie lata Pierwszej Rzeczypospolitej
1986;
 
 Republikanizm spod władzy buławy. Publicystyka Seweryna Rzewuskiego z lat 1788-1790
1988;
 
O sukcesyi tronu w Polszcze” 1787-1790
1991;
 
Kołłątaj i orientacja pruska u progu Sejmu Czteroletniego
1991
 
Studia z dziejów stosunków polsko-rosyjskich w XVIII wieku
2001
 
Polska w okowach „systemu północnego” 1763-1766
2012;
 
Komentarz do /Diariusza życia mego Marcina Matuszewicza
1986.