Oda do źródeł Sony albo opowieść o Macieju Kazimierzu Sarbiewskim

Oda do źródeł Sony albo opowieść o Macieju Kazimierzu Sarbiewskim

Maciej Kazimierz Sarbiewski

(1595-1640) – ksiądz-jezuita. światowej sławy poeta nowołaciński i teoretyk literatury. Pierwodruki jego prac, okraszone miedziorytami Rubensa, wydawane były w Antwerpii.
Żywot Sarbiewskiego (nie licząc wczesnego dzieciństwa) dzielił się na cztery etapy:
– 1607-1622 – edukacja w kolegiach jezuickich w Pułtusku, Wilnie, Brunsberdze na Warmii oraz na Akademii Wileńskiej,
– 1622-1625 – pobyt w Rzymie, gdzie był nadwornym poetą papieża Urbana VIII (Maffeo Barberini),
– 1625-1635 – wykładowca teologii, poetyki i retoryki na Akademii Wileńskiej i w kolegiach jezuickich w Krożach i w Połocku,
– 1635-1640 – nadworny kaznodzieja i towarzysz polowań króla Władysława IV.
Zmarł dnia 2 kwietnia 1640 r. w wyniku udaru mózgu w trakcie kazania w kościele Św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Pochowany wpierw u warszawskich jezuitów. Po kasacie zakonu w 1773 r. jego zwłoki przeniesiono do kościoła pijarów przy ulicy Długiej, zaś po powstaniu listopadowym do grobu zbiorowego pijarów przy kościele Św. Karola Boromeusza na Powązkach. W 2011 r. w tym miejscu ufundowano tablicą upamiętniającą Sarbiewskiego, dzięki staraniom Teresy Kaczorowskiej, ciechanowskiej pisarki i działaczki społecznej.

1. Wiersze pisane na wierzbowej korze.

Ta historia zaczyna się w Kacicach nad Narwią, wiosce na południe od Pułtuska.

Wioska ta słynnie zaś z tego, że założono tu pierwszą w Polsce kaplicę pod wezwaniem błogosławionego (wówczas jeszcze) Stanisława Kostki, mazowieckiego jezuity. Drewniany obiekt sakralny miał tu powstać w 1606 r. Jego miejsce zajął kościół murowany, którego budowę rozpoczęto w 1698 r. Stoi po dziś dzień.

Kacice od końca XVI w. aż po 1773 r. (kasata zakonu jezuitów) były wioską letniskową dla profesorów i uczniów kolegium jezuickiego w Pułtusku. W latach 1607-1612 uczniem tegoż kolegium był Maciej Kazimierz Sarbiewski. W dorosłym życiu, już jako poeta znany, miejscu temu poświęcił wiersz po łacinie. Polskie jego tłumaczenie, w wersji Ludwika Kondratowicza, brzmi tak:

ODA VIII.

Do rzeki Narwi, na której brzegach, będąc dzieckiem,
złożył najpierwszy wiersz liryczny.

„Na wiązance z białej róży,
Na fiołkach, spoczął we śnie
Dzień ów wielki, dzień miniony,
Gdym najpierwszą złożył pieśnię,

Gdy nad Narwią harfa brzękła
Niedołężną jeszcze nutę.
O, zaiste! z dnia tamtego
Złote dla mnie dni wysnute.

Ozłocona harfa moja

Nie chrzęściła jako tarcza,
Nie śpiewała bohaterów,
Licha wioska jej wystarcza,

Uperlone rosą kwiaty,
Róże, gwoździk, tulipany,
Lub Wilii brzeg majowy
Zefirami ugłaskany.

Narwi rzeko! tum w najpierwszej
Niemowlęctwa śpiewał porze!
Tum najrańszą mą piosenkę
Na wiązowej wyrył korze.

Póki jeszcze nie zarasta
Kora, rylcem zadraśnięta,
Niech się pieśni mej wyuczą
I dziewice, i chłopięta, —

I w mojego dnia, rocznicę
Niech się zejdą tutaj wcześnie,
Aby razem i na przemian
Chórem śpiewać moją pieśnię”.

Tytułowa karta poezji Sarbiewskiego

2. Sarbiewski we mgle domysłów.

Oczywiste dla mnie skojarzenie wiersza z Kacicami okazało się być odmienne od stanu badań literackich.

Trzeba bowiem widzieć, że wszystko co uchowało się z oryginalnego dorobku Sarbiewskiego, zostało spisane po łacinie. A to co dziś badają literaturoznawcy to są przede wszystkim różne tłumaczenia jego twórczości. Tłumaczenia powstałe między XVII a XIX w. w językach polskim, angielskim, czy niemieckim. Inna sprawa, że tłumaczenia w większości znakomite.

Zapewne pierwsze dziecięce strofy Sarbiewskiego były tworzone w języku polskim (czy raczej w języku domowym – mazowieckim), skoro miały je śpiewać wiejskie „dziewice i chłopięta” – te jednak strofy dawno zarosła wiązowa kora. I tu moje pierwsze zdziwienie – oto w analizach literackich czytam, że młody Sarbiewski biegał z rylcem i kaleczył drzewa – a to w Pułtusku (ale przecież Pułtusk nie jest wsią!), a to w Sarbiewie (ale przecież Sarbiewo nie leży nad Narwią!). Ale o Kacicach cisza.

Zanurzając się w Sarbiewskiego – zadałem sobie pytanie co tak naprawdę wiadomo o jego rodzinie i miejscach w ziemi ciechanowskiej z nim związanych?

Nurt obowiązujący w dzisiejszej regionalistyce i badaniach naukowych opiera się głównie na publikowanej łacińskiej korespondencji pomiędzy poetą a biskupem płockim Stanisławem Łubieńskim. Z tej korespondencji wyłowiono dane biograficzne. Pierwszy zdaje się uczynił to Franciszek Bohomolec w 1769 r. w pracy „Mathiae Casimiri Sarbiewski Societate Jesu Opera Posthuma”. W 1803 r. ukazało się pośmiertnie dzieło prymasa Prus Ignacego Krasickiego „O rymotwórstwie i rymotwórcach”. Informacje te powtórzono z drobnym dodatkiem w lipskim wydaniu herbarza Kacpra Niesieckiego w latach 40-tych XIX w. (uzupełniając dane o Sarbiewskich z wydania lwowskiego z I połowy XVIII w.) W 1851 r. Wincenty Hipolit Gawarecki opublikował swą podróż do Sarbiewa i kwerendę odbytą na miejscowej plebani [„Pamiętnik religijno-moralny” 10/1851]. W końcu ksiądz-jezuita Jan Badeni w wydanym w 1898 roku drugim tomie „Studiów i szkiców” zawarł biografię literacko-fantazyjną Sarbiewskiego.

Co wynika z powyższego?

1. Nasz bohater był członkiem rodu Prawdziców, wywodzących się z Sarbiewa – „wioski o mile od Płońska”. W literaturoznawstwie czasem to Sarbiewo jest w ziemi ciechanowskiej, czasem w województwie płockim. Można od razu wyjaśnić, iż tylko pierwsza wersja jest właściwa.

2. Rodził się tamże w 1595 roku, jako syn Mateusza i Anastazji z Milewskich.

3. Dziadem jego był Adam Sarbiewski, co żył aż 109 lat.

4. Bratem jego jedynym był Stanisław Sarbiewski, który umarł jako wojewoda mazowiecki. Po nim liczne dzieci, na których jednak ród wygasł.

5. Z tego rodu, choć niejasno spokrewniony, pochodził też Baltazar Sarbiewski, miecznik, sędzia ziemski ciechanowski, poseł na Sejmy.

6. Nadto poeta był spokrewniony z rodziną Opackich z Kobyłki w ziemi warszawskiej.

I jedynie „Katalog zabytków sztuki w Polsce” – tom poświecony dawnemu powiatowi płońskiemu, wydany w 1979 r., wprowadził do obiegu nową informację, iż w kościele w Sarbiewie znajduje się monstrancja wykonana przez warszawskiego złotnika Andrzeja Półtoraka w 1549 roku, której fundatorami byli Stanisław Sarbiewski i Maciej Ćwikliński.

Wiek XXI uznał, że dowody i dokumenty po rodzinie Sarbiewskich – obecnie nie istnieją. Nie przeszkadzało to jednak regionalistom tworzyć nowe „fakty”, a to, że monstrancję fundował jednak dziad poety Adam. A to, że w kościele w Sarbiewie namalowany herb Jastrzębiec symbolizuje matkę poety Anastazję Milewską pochodzącą z pobliskiego Milewa.

Rzecz ostatnią łatwo wyprostować – obecna świątynia sarbiewska była gruntownie remontowana w połowie XVIII w. na polecenie kollatora Kazimierza Młockiego, stolnika wyszogrodzkiego, o czym w szczegółach wspomina wizytacja tutejszej parafii z roku 1775 (wydana drukiem przez księdza Michała Grzybowskiego – tom 5 serii niebieskiej „Materiałów do ziemi płockiej”). Namalowany tam Jastrzębiec reprezentuje żonę stolnika – Teodorę z Jeżewskich [PłGW, sygn. 200, k. 17v].

3. O czym mówią stare księgi?

Dokumenty dotyczące Sarbiewskich oczywiście zachowały się. Są nimi zarówno dawne rejestry podatkowe, jak i akta sądowe ziemi ciechanowskiej. Przeglądając moje notatki, sporządzone z dziesiątków tysięcy transakcji zawartych w sądach w Sąchocinie, Ciechanowie i Przasnyszu pozwoliłem sobie porównać dotychczasowe opracowania ze źródłami historycznymi.

Istotnie na Sarbiewie, wiosce z kościołem parafialnym w historycznym powiecie sąchockim w ziemi ciechanowskiej na Mazowszu, siedziała jedna gałązka możnego rodu Prawdziców.

W początkach XV w. dziedziczą tu szlachcice o imionach Andrzej, Borzym, Mikołaj i Sasin, toczący liczne spory graniczne z sąsiadem Niełaskarzem z Dłużniewa [„Księga ziemska płońska 1400-1417”, Warszawa 1920]. Tenże Borzym w 1414 r. sprzedał części dóbr Czernice koło Opinogóry w ziemi ciechanowskiej Jakubowi z Gromadzyna. Oprócz tego zastawił u Stanisława, Piotra, Tomasza i Mikołaja Trąbskich swe dobra Sarbiewo, Szymaki i Dziegietnia w tejże ziemi. Nie wykupił ich w oznaczonym czasie, co doprowadziło do ich przepadku w 1419 roku. 3 lata później – władca Mazowsza – książę Janusz I Starszy – spłacił dług Borzyma i zwrócił mu te dobra, w zamian jednak odbierając mu części na Opinogórze i Kątach. Te części wraz ze wspomnianymi wyżej Czernicami stały się zalążkiem nowej domeny książęcej (później królewskiej) zwanej starostwem opinogórskim.

Jednocześnie książę nadał Borzymowi prawo niemieckie z podatkiem 6 groszy od łana osiadłego na wszystkie jego dobra to jest Sarbiewo, Szymaki, Dziegietnia, Gromadzyno i Jarluty w ziemi ciechanowskiej [MKM, sygn. 3, k. 7, 72 i 103].

W 1426 r. na listę studentów Akademii Krakowskiej zostaje wpisany Jan, syn Borzyma z Sarbiewa [Album Studiosorum, t. 1, s. 63]. W połowie XV w. widoczna jest aktywność w księgach sądowych braci Piotra z Jarlut i Mikołaja z Gromadzyna, niewątpliwych kolejnych synów Borzyma [MKM, sygn. 4, k. 33v, 113, 118]. Tenże Piotr dał początek Jarluckim herbu Prawdzic [MKM, sygn. 5, k. 140].

Mikołaj po sprzedaży Gromadzyna Wyszlowi z Kozolina zapewne osiadł w Sarbiewie. 80 lat później, to jest 1532 r. pobór z tegoż Sarbiewa opłaca m. in. Borzym, syn Mikołaja (choć nie wiadomo, czy tego Mikołaja, który sprzedał Gromadzyno) [ASK, dział I, sygn. 40, k. 468]. Tenże Borzym w dokumentach łacińskich nazywany jest Borysławem.

W 1535 i w 1544 r. na listę studentów Akademii Krakowskiej wpisują się Stanisław i Wojciech Sarbiewscy, synowie Borysława [Album Studiosorum, t. II, s. 276 i 314]. W 1567 r. płacą ze wspólnej części Sarbiewa – Bartosz Sarbiewski, syn zmarłego już powyższego Borzyma oraz Katarzyna, wdowa po Mikołaju [ASK, dział I, sygn. 40, k. 682]. W 1573 r. znika Bartosz, a w jego miejsce pojawia się jego brat Adam [ASK, dział I, sygn. 39, k. 527v]. Z najstarszych ksiąg ziemskich sąchockich dowiadujemy się, że Adam poprzednio bywał w ziemi sieradzkiej, skąd przywiózł sobie żonę Annę Zakrzewską [PZW, sygn. 1, k. 37].

Stąd widać, że Borzym-Borysław Sarbiewski miał pięciu synów – Stanisława, Wojciecha, Bartosza, Mikołaja i Adama. Niewątpliwie to ten Stanisław jest fundatorem monstrancji dla miejscowego kościoła w 1549 r.

Jednakże w Sarbiewie atmosfera robi się duszna z końcem XVI wieku. Obok Adama – dziedziczą tu jeszcze nieco bogatszy jego kuzyn Wojciech Sarbiewski, syn Macieja, Zygmunt Smarzewski oraz Zawisza Dłużniewski [ASK, dział I, sygn. 40, k. 682. PZW, sygn. 1, k. 40] W dodatku wieś kawałek po kawałku jest wykupywana przez agresywnego inwestora ze szlachty płockiej Jana Sękowskiego [PZW, sygn. 1, k. 55v, 100v, 102, 118].

W 1594 r. Adam Sarbiewski dokonuje akumulacji kapitału, wyprzedając przy tym części swe w pobliskich wsiach Jarocino i Szymaki i na jakiś czas znika z widoku w aktach sądowych trzech powiatów ziemi ciechanowskiej [CGW, sygn. 12, k. 439-432, 464, 475].

Nie można wykluczyć, że Adam uczestniczył w wyprawach szwedzkich Zygmunta III Wazy z lat 1593-1599. Tym bardziej, że udokumentowany jest w tym okresie pobyt w Sztokholmie innego mieszkańca i współwłaściciela Sarbiewa – Wojciecha Sękowskiego [Marian Biskup, „Cztery relacje ze Szwecji z końca XVI wieku”, Przegląd historyczny, 61/4, 1970]. Tak czy owak – echa szwedzkich wypraw brzmią w poezji Sarbiewskiego w odzie „Do rycerstwa polskiego – roku 1630”:

„Któż to, przodkując Lechitom na czele,
Strony bałtyckie zagrzebał w popiele?
Kto, wiernie idąc do sławy niemarnej,
Przymusił zadrgać ocean polarny?

Tu Szwed się zżyma, tu armata grzmoce,
Morze się pieni i warem klekoce,
I echem jęczy; owdzie nawa z nawą,
Rycerz z rycerzem bije się na krwawo.

Jakiż to młodzian w morderczym zapasie
I w ogniu rzezi bohaterem zda się?
Miecz jego ciężki, nieugięta szyja,
Włócznia zwycięsko nad Szwedem wywija.

Ojcze ojczyzny! światło naszych tronów!
Gwiazdo promienna starych Jagiellonów!
Zorzo nadzieje polskiego żołnierza!
Czołem ci naród, czołem ci uderza!

Na ziemi szwedzkiej przed twojemi dzieły
Wieże i mury na oścież stanęły,
Twa cześć w ojczyźnie i granic już nie ma,
Czoło laurowe wieńczy dyadema”.

Adam Sarbiewski ponownie pojawia się w aktach sądowych ziemi ciechanowskiej w 1598 roku, ale już jako dziedzic na Szumsku i Krerach. Na dodatek Adam ma nową żoną Annę Hanow Szynowską, wdowę po Piotrze Zawadzkim z Gruduska [CGW, sygn. 23, k. 242, 394 i 488].

W kronice Dzierzgowskich i Szumskich z 1639 roku, którą przed laty odnalazłem, jest taki fragment:

„Dorota [Szumska] dziedziczka na Szumsku, poszła za Jana Kowalewskiego, przedała Szumsk panu Krasińskiemu, podkomorzemu różańskiemu. Ten zaś panu Jadamowi Sarbiewskiemu, gdzie na Szumsku jego succesores dziedziczą” [CGW, sygn. 77, k. 406-407].

Wspomniany Krasiński miał na imię Mikołaj. Pełnił urząd podkomorzego różańskiego i makowskiego bardzo długo – w latach 1579-1618. Ma swój nagrobek w rodowym mauzoleum w kościele w Krasnem.

Tenże Szumsk i sąsiednie znajdują się w parafii Dzierzgowo. Co prawda jest to nadal ziemia ciechanowskiej, tak jak i Sarbiewo, ale aż 70 kilometrów na północ od niego. Adam Sarbiewski jest obecny w księgach sądowych jeszcze w 1614 roku – więc istotnie żył długo, choć na pewno nie 109 lat [PZW, sygn. 5, k. 130].

 

Mapa okolic Szumska

Tu trzeba też wyjaśnić, iż owe 109 lat pojawia się w korespondencji Sarbiewskiego z Łubieńskim, gdy obaj autorzy rozważają długość wieku ludzkiego i przypadki oszustw w tej materii. Sarbiewski wspomina, że jego „avus” Adam, „dziewięć lat ponad setkę” przekroczył, zaś Maciej Widłaga, chłop jego ojca – aż 30 lat ponad 100 żył. Łubieński w odpowiedzi się z tego naśmiewa i wyjaśnia jak poddani biskupów płockich w Broku zawyżali lata swego życia [„Korespondencja Macieja Kazimierza Sarbiewskiego ze Stanisławem Łubieńskim”, opr. Jerzy Starnawski, 1986, listy 61 i 62].

Tak oto przedstawia się pokrótce historia Sarbiewskich od średniowiecza do sędziwego dziadka Adama. I pominąwszy ten zgrzyt co do jego lat życia – dotąd wszystko nawet się zgadza – bo wszak przeprowadzka Adama do Szumska, nie musiała oznaczać przeprowadzki młodszych pokoleń Sarbiewskich.

Było jednak zgoła inaczej…

4. Między Szumskiem a Milewem.

Z akt sądowych ciechanowskich i przasnyskich z początków XVII w. dowiadujemy się kim była druga żona Adama Sarbiewskiego. Otóż Anna Hanow Szynowska wywodziła się z dóbr Szynowo w powiecie zyborskim na Warmii. Jej braćmi byli Leonard i Szymon, kanonik warmiński. Jej ojciec – także Szymon Hanow, otrzymał powyższe dobra od swego wuja Jana von Hoefen zwanego Dantyszkiem. Stąd potomstwo jego zwało się Szynowskimi. Dantyszek zaś był słynnym awanturnikiem, dyplomatą, poetą. Swój pełen przygód żywot zakończył jako biskup warmiński [CGW, sygn. 39, k. 314 i 320. PZW, sygn. 5, k. 209. Wojciech Kętrzyński „O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich”, 1882].

 

Szynowo na Warmii. Gniazdo rodziny Hanow-Szynowskich

Niestety, z obu żon Adam Sarbiewski nie pozostawił potomstwa. Stąd też słynny poeta nie mógł być jego wnukiem. Zresztą sprzeczności tu nie ma – bowiem łacińskie słowo „avus” nie oznacza jedynie dziada, ale również krewnego ze starszego pokolenia – na przykład stryjecznego dziada.

W 1613 r. przed sądem ziemskim w Przasnyszu – tenże Adam zawarł ugodę ze swymi dwoma bratankami Janem i Mateuszem Sarbiewskimi, synami nieżyjącego już Mikołaja. Bratankowie zobowiązali mu zapewnić dożywocie w zamian za przekazanie im dóbr Szumsk i Krery [PZW, sygn. 1, k. 5].

Tenże Mikołaj Sarbiewski, syn Borysława nie żył już w 1567 r., skoro wówczas podatek płaciła wdowa po nim Katarzyna. Dwaj jego synowie Jan i Mateusz musieli być wówczas małymi dziećmi, pod opieką stryjów, wpierw Bartosza, potem Adama. Finalnie to Adam na starość znalazł się pod opieką bratanków – w zamian za przekazany majątek w parafii Dzierzgowo.

Jan i Mateusz Sarbiewscy z końcem XVI w. przebywali w parafii Krasne, w dobrach wyżej wspomnianego podkomorzego Mikołaja Krasińskiego. Jan ożenił się z Zofia Szczucką z pobliskich Szczuk, zaś Mateusz ze Stanetą Wolmir-Milewską, dziedziczką na częściach w różnych Milewach w tejże parafii Krasne położonych [CGW, sygn. 57, k. 341 i 352. CGW, sygn. 17, k. 442 i 454].

 

 

Kościół w Krasnem

Krasne, także w ziemi ciechanowskiej, położone jest 65 kilometrów na północny wschód od Sarbiewa, zaś 40 kilometrów na południowy wschód od Szumska. Przy czym powyższe Milewo nie jest „Milewem pod Płońskiem”, jak chcieli by tego współcześni regionaliści.

Gdzie zaś przebywali powyżsi Mateusz i Staneta Sarbiewscy, rodzice poety, dokładnie w 1595 roku, a więc w roku, w którym miał on przyjść na świat? Z akt sądowych wynika, iż w tym okresie Mateusz występuje albo jako asystent swej żony, która prowadzi różne rozliczenia finansowe na dobrach Milewo Kwarty, Milewo Wolmiery, Milewo Nadolne albo jako kontrahent w tychże dobrach [CGW, sygn. 17, k. 442 i 454. CGW, sygn. 18, k. 737. PZW, sygn. 4, k. 247]. To wskazywałoby, że miejscem narodzin poety jest Milewo Wolmiery, a chrztu – kościół w Krasnem. Nie można wykluczyć też Szumska, nabytego przez Adama Sarbiewskiego pomiędzy 1594 a 1598 rokiem, aczkolwiek nie wiadomo od kiedy bratankowie mieszkali przy stryju. Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć dziś za pomocą dokumentów metrykalnych, bowiem nie dysponujemy dziś metrykami chrztów z końca XVI wieku, ani dla Sarbiewa, ani dla Krasnego, ani dla Dzierzgowa.

Tak, czy owak – informacje księdza Badeniego, zawarte w „Studiach i szkicach” z 1898 r., a następnie wielokrotnie powielone po innych publikacjach, o dzieciństwie Macieja Kazimierza i Stanisława Sarbiewskich, opisujące jak to ich wychowywał dziadek Adam „w modrzewiowym dworku szlacheckim” w Sarbiewie – są tak naprawdę fikcją literacką:

„Wieczorem siadywały chłopięta u stóp sędziwego dziadka Adama, co poważnej doczekał się starości, bo dopiero w 109 roku życia pożegnał się z tym światem. Przy ogniu tryskającym z miłego kominka, umiał on opowiadać o dawnych przygodach, o tańcach z bisurmańską tłuszczą; z własnych wspomnień, uczył wnuków historii kraju, miłości Boga i ojczyzny”.

Oczywiście bajki te mogą być bliskie prawdzie, pomijając wiek, pokrewieństwo oraz miejsce wydarzeń. To oznaczałoby, że przyszły poeta spędził dzieciństwo u stryjecznego dziadka w Szumsku. Co więcej – jego stryjeczną babcią była cioteczna wnuczka innego wielkiego poety łacińsko-polskiego Jana Dantyszka. Literaturoznawcy będą później porównywać poezje Dantyszka i Sarbiewskiego – nieświadomi wszak tej koligacji.

5. Podziały majątkowe.

W 1619 r. nie żył już Adam Sarbiewski. Nie żył też i Mateusz Sarbiewski, ani jego żona Staneta. Zresztą Mateusz tuż przed swą śmiercią, w 1616 roku, zawarł drugi związek małżeński z Jadwigą Górską z Górek w parafii Węgra, czym skomplikował życie swym spadkobiercom [CGW, sygn. 54, k. 372 i 375].

W dniu 5 czerwca 1619 r. spisana została w języku polskim ugoda w Szumsku. Z niej się dowiadujemy, że Mateusz Sarbiewski pozostawił po sobie nie dwóch synów, lecz synów pięciu i córek pięć. Synowie pierwszy Wojciech i trzeci Jan wzięli po ojcu Szumsk z przyległością na Krerach i z obowiązkiem spłaty macochy. Synowie drugi Balcer i czwarty Stanisław – po matce „Milewo Quarty i Milewo Szwejki i Milewo Wolmiery i insze wszytkie majętności koło Milewa”. Zaś wspólnie zachowali sobie prawa do Sarbiewa. Nadto zobowiązali się spłacić z Szumska i Milewa swego piątego brata Macieja „zakonnika Societatis Jesu” oraz wypłacić posagi i dać ochędostwa swym siostrom w stanie panieńskim dotąd będącym – Annie, Jadwidze, Dorocie, Mariannie, Zofii [PZW, 6, sygn. 261].

Wspomniani wyżej Wojciech i Jan Sarbiewscy, po zaspokojeniu roszczeń macochy Jadwigi Górskiej, zawarli kolejną ugodę w Szumsku, w sobotę przed Niedzielą Krzyżową 1620 roku, także po polsku spisaną. Tym razem dokonali wraz ze swym stryjem Janem podziału dóbr Szumsk i Krery [CGW, sygn. 54, k. 725-726. CGW, sygn. 56, k. 77].

Rok później, w 1621 roku, Sarbiewscy dzielnie wyruszyli na wyprawę chocimską. Wojciech i Jan stawili się z Szumska, Baltazar, zaś w imieniu swym i swego młodszego brata, z Milewa Skuzów. Stryj Jan jako już człowiek stary wysłał swego zastępcę Wojciecha Tańskiego. Baltazar był nawet rotmistrzem piechoty ciechanowskiej i to on wraz z Wawrzyńcem Radzimińskim jest współautorem, powstałego wówczas regestru pospolitego ruszenia ziemi ciechanowskiej [Tzw. ML, IV-B, sygn. 36].

To zaś już tłumaczy, czemu poeta poświęcił aż kilka wierszy wiktorii chocimskiej. Za te zasługi Sarbiewscy otrzymają później różne urzędy ziemskie i przywilej królewskie. Pomimo, że pod Chocim nigdy nie dotarli.

W tym też czasie bracia Sarbiewscy zawierali związki małżeńskie. Wojciech z Zofią Kosińską z Kosin Kapicznych na Zawkrzu, Baltazar z Anną Zawadzką z Gruduska (której matka także była z Hanow-Szynowskich), a Jan z Elżbietą Dunin-Smoszewską ze Smoszewa w ziemi zakroczymskiej [CGW, sygn. 54, k. 267. CGW, sygn. 56. k. 344 i 418].

6. Ostatnia cząstka Sarbiewa.

Adam Sarbiewski wybył z rodowego Sarbiewa w 1594 roku. Jego braci po tej dacie też tam nie spotykamy. A mimo to, zgodnie z umową z 1619 r., jakieś prawa do tego Sarbiewa pozostawały i o nie mieli starać się synowie Mateusza, czyli bratanka Adama. Istotnie w latach 1623-1631 bracia Sarbiewscy cedują między sobą różne prawa do Sarbiewa, ale są to tylko transakcje na papierze [CGW, sygn. 58, k. 568 i 595. CGW, sygn. 68, k. 116].

Tymczasem w ówczesnym Sarbiewie rządzili już Stanisław Młocki, stolnik ciechanowski, syn Jana, stolnika płockiego oraz Wojciech Sękowski (ten znany z pobytu w Szwecji), syn wspominanego jeszcze wcześniej Jana, wojskiego ciechanowskiego, skupujący wszelkie prawa do tychże dóbr. Ów Sękowski, starosta mławski, stolnik ciechanowski i sekretarz królewski zarazem, był dodatkowo zaangażowany w przejmowanie gruntów i nieruchomości w mieście królewskim Płońsku. Sarbiewscy nie mieli więc szans w starciu z zaufanym dyplomatą króla Zygmunta III [CGW, sygn. 56, k. 216. CGW, sygn. 57, k. 702 i 738. CGW, sygn. 66, k. 103. CGW, sygn. 68, k. 507. MK, sygn. 138, k. 308].

Sekretarz Wojciech Sękowski zmarł przed 1628 rokiem, ale jego spadkobiercy, bratankowie Stanisław i Mikołaj Sękowscy tą część Sarbiewa odsprzedali Janowi Dunin-Wolskiemu, stolnikowiczowi gostynińskiemu, którego rodzina już wcześniej się tu pojawia [CGW, sygn. 60, k. 542. CGW, sygn. 63, k. 635. CGW, sygn. 64, k. 232]. Zaś w 1630 r. Stanisław Sękowski, brat powyższego sekretarza przekazał swe prawa wyżej wspomnianemu stolnikowi Stanisławowi Młockiemu [CGW, sygn. 66, k. 103].

W 1630 roku Wojciech Sarbiewski, syn Mateusza, do spółki z Marcinem Gawareckim podarowali bliżej nieokreślone grunta na rzecz kościoła w Sarbiewie, o czym wspomina wizytacja tej parafii z 1775 roku. Ten Marcin Gawarecki, syn Stanisława, pojawia się w aktach grodzkich ciechanowskich w latach 1621-1627 z różnymi roszczeniami do Sarbiewa [CGW, sygn. 56, k. 254. CGW, sygn. 63, k. 236]. Możliwe, że chodzi tu o jakieś zapisy testamentowe.

Natomiast w 1631 roku Jan Sarbiewski, syn Mateusza ostatnią cząstkę Sarbiewa, własną i nabytą od brata Stanisława, sprzedał stolnikowi Stanisławowi Młockiemu [CGW, sygn. 68, k. 126 i 750]. I był to ostatni ślad Sarbiewskich w rodowej wsi.

I o tym właśnie traktuje poeta w odzie adresowanej do brata Stanisława:

„Jeżeli dawne wieki przypominasz sobie,
Jeżeli wspomnisz przeszłość, westchniesz od boleści!
Wszędzie sen i milczenie, wszyscy leżą w grobie,
Ani śladu dawniejszej rodowitej części”.

Możliwe, że aluzje do prób odzyskania Sarbiewa pojawiają się i we wspomnianej wyżej odzie „Do rycerstwa polskiego – roku 1630”:

„Lichwą i czynszem nie upadnie wioska,
Nie zgubi ludu przedajność sędziowska,
Prawda zagodzi wszelki proces główny,
Lub przy kielichu żarcik polubowny.

A chciwość zysku, lub żądza honorów
Przestanie pukać do bogatych dworów,
Nie wezwie mężów droga stumilowa,
Żona nie będzie samotna, jak wdowa”.

Fragment mapy województwa mazowieckiego

7. Powrót z Rzymu.

W 1625 r. Maciej Kazimierz Sarbiewski, powrócił z Rzymu, gdzie zyskał wielki rozgłos jako nadworny poeta papieża Urbana VIII. Zanim dotarł na Akademię Wileńską, zatrzymał się w rodzinnych stronach, co uwiecznił w odzie „Do źródła Sony”:

„Źródło, przejrzystsze niźli szkła kryształy,
Czystsze niż czystych śniegów biel wesoła,
Rozkoszy, którą Nimfy ukochały,
I oczko mego rodzinnego sioła,
Znużony długą drogą, z troski brzemion
Chcąc się wywikłać, hen z tuskiej aż ziemi
Wróciwszy, ciszą tęsknoty oniemion,
Na darnie padam nad nurty twojemi.
Dozwól tu spocząć i do wklęsłej dłoni
Zaczerpnąć wody, niechaj jej nie zmąca
Ani bydełko co do zdrojów goni,
Ani gałązka z drzewa spadająca.
Gdy bełkotaniem rozkosznym słuch bawisz
I skacząc, falą ochoczą, świetlaną
Potrącasz lekko szemrzących traw klawisz,
Niech przykrych szumów topole przestaną
I słów słuchają tych: gdy wieszcza mianem
Nie darmo Urban mnie darzy uczony,
Nad toń Blanduzji bardziej będziesz znanem
I bardziej sławnym niż fale Sirmiony”.

Dzisiejszemu odbiorcy ody należą się drobne wyjaśnienia. „Tuska ziemia” to Tuskania (we współczesnej polszczyźnie nieprawidłowo Toskania). Sirmiona to malowniczy półwysep na jeziorze Garda we Włoszech. Blanduzja to nawiązanie do ody Horacego „O fons Bandusiae splendidior vitro dulci digne mero non sine floribus…”. Sarbiewskiemu nazywanemu „Sarmackim Horacym” wypadało wszak odwoływać się do swego wzorca.

Teoretycy literatury analizując ową odę dowodzą, że Sarbiewski był bardzo słaby z topografii, bo przecież Sarbiewo nie nad Soną leży, tylko nad rzeką Raciążnicą. Względnie, że chodzi tu o topografię literacką, w której Sona ma wywoływać skojarzenie z łacińskim „sonare” czyli dźwięczeć, brzmieć. A wszystko to jest „intertekstualną grą w poezji”!

Odrzucając wszelakie niejasne gry, a wracając do topografii należy wyjaśnić, iż Raciążnica płynąca przez Sarbiewo już jest bliska swego ujścia do Wkry, a jej źródła znajdują się o 50 kilometrów na zachód – w Koskach w parafii Rościszewo.

Po drugie, jest w ziemi ciechanowskiej rzeka Sona. Rzeka ta ma swój początek w dwóch pobliskich źródłach w parafii Koziczynek, skąd wypływa w dwóch przeciwnych kierunkach – zachodnim i wschodnim, by spotkać się na południu nieopodal wsi parafialnej Ciemniewko. Dalej przepływa m.in. przez gród Sońsk (dawniej pisany jako „Suńsko”) i wpada do Wkry, a z Wkrą dalej do Narwi. Co ciekawe, w 1646 r. Baltazar Sarbiewski, brat poety, nabył dobra Gadnowo Skierdy, położone właśnie nad Soną [CGW, sygn. 82, k. 867]. Ale oczywiście Maciej nie mógł opiewać w swym wierszu tego miejsca, bo raz, że nie żył już od 6 lat, dwa, że wioska ta leży w biegu rzeki, a nie u źródeł.

Po trzecie, Sarbiewski w 1625 roku – to mógł wracać albo do Milewa Wolmierów, albo do Szumska, a nie do Sarbiewa. Okolica Milewo leży jednak nad rzeką Pełtą – i to w jej środkowym biegu. Tymczasem Szumsk (dawniej pisany jako „Sumsko”) leży u źródeł małej rzeczki zwanej dawniej Soną czy Somą, później Samicą. Taż Sona wpada dalej do Tany, wzdłuż, której rozciąga się ogromna okolica szlachecka Tańsk, zaś rzeka Tana – do Orzyca.

W ugodzie szumskiej z 1620 roku przy podziale dóbr jest taki fragment:

„do tegoż siedliska sadzawka dalsza z grodzią, jako jest kamieńmi i nakopami oznaczona. Przez które siedlisko wygon w róg stajni starej, według starego wygonu wyprostowany do zdroju na dwu prętu, który zdrój z Pany Synowcami spólny sobie do używania zostawują”.

Ugoda zatem potwierdza istnienie oczka wodnego i zdroju w Szumsku. To oczko wodne zresztą jest zaznaczone na starych mapach topograficznych z XVIII i XIX w. Istnieje w we wsi i dziś. Obok oczka znajduje się gródź na rzeczce, która dziś jest rowem melioracyjnym.

I rzecz ważna – w oryginale łacińskim Sarbiewski przywołuje owo źródło jako „ocelle natalis soli” – oczko miejsca narodzin. To wskazywałoby, że poeta przyszedł na świat w Szumsku.

8. Ustawka na sejmiku ziemi ciechanowskiej.

Maciej Kazimierz Sarbiewski nawiązał bliskie relacje przyjacielskie z biskupem płockim Stanisławem Łubieńskim. Przyjaźń ta poświadczona obfitą korespondencją, choć zachowaną dziś fragmentarycznie, trwała co najmniej od 1630 roku a zakończyła się śmiercią obu w 1640 roku. Dodatkowo w 1635 roku Sarbiewski został mianowany na nadwornego kaznodzieję króla Władysława IV. Jak takie koneksje wpłynęły na pozycję najbliższej rodziny poety?

Stryj Jan Sarbiewski zmarł tuż po 1627 roku, pozostawiając po sobie 3 córki [CGW, sygn. 63, k. 226]. Najstarszy brat Wojciech nie żył już na przełomie 1629 i 1630 roku [CGW, sygn. 65, k. 180]. Zostawił po sobie dwóch synów, którzy jednak byli dziećmi w chwili apogeum poety.

Drugi z braci – Baltazar Sarbiewski, jak już wspomniałem, był w 1621 r. rotmistrzem piechoty ciechanowskiej. W 1627 roku nominowany na miecznika ciechanowskiego [PZW, sygn. 7, k. 279]. I był to pierwszy urząd w tej rodzinie. Dodatkowo obierano go na poborcę podatkowego w 1631 r. [CGW, sygn. 68, k. 2] oraz na podstarościego grodzkiego ciechanowskiego w 1635 r. [CGW, sygn. 72, k. 726v].

W liście numer 17, pisanym przez Łubieńskiego w dniu 11 maja 1637 roku jest taki fragment (w tłumaczeniu Jerzego Starnawskiego):

„jutro mają się odbyć wybory sędziego Ziemi Ciechanowskiej. Sądzę, że nastąpi to zgodnie z mym życzeniem. Staram się o to, i nadal będę usilnie się starał, aby nikt na dworze nie był pierwszy i nie był ważniejszy”.

Istotnie urząd ten uległ opróżnieniu 10 kwietnia 1637 roku, gdy Stanisław Krasiński (syn wspominanego wcześniej podkomorzego różańskiego Mikołaja) otrzymał awans na podkomorzego ciechanowskiego [MK, sygn. 182, k. 244v-245].

Nie dysponuję tekstem laudum sejmiku ziemi ciechanowskiej z 1637 roku. Faktem zaś jest, że wybory na sędziów ziemskich były dwustopniowe. Sejmik obierał czterech kandydatów, z których następnie król wybierał jedną osobę. Zatem dla skutecznej nominacji należało uzyskać sukces w obu instancjach. Trzeba więc uznać, że protekcja okazana Baltazarowi była skuteczna, skoro dnia 12 sierpnia otrzymał on ów urząd. Przy okazji upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu. Opróżniony urząd miecznika ciechanowskiego otrzymał kolejny z braci – Jan Sarbiewski [MK, sygn. 182, k. 279-279v]. Tenże Jan uprzednio był zatrudniony jako komornik graniczny powiatu przasnyskiego [CGW, sygn. 71, k. 215].

Najmłodszy z braci Stanisław Sarbiewski, weteran gwardii cesarskiej otrzymał nominację królewską na wojskiego ciechanowskiego dnia 28 lipca 1636 roku [CGW, sygn. 73, k. 756-756v. MK, sygn. 182, k. 106v-107]. Czego echa można znaleźć w odzie „Do swego brata Stanisława Sarbiewskiego”:

„Idźże czy szukać sławy między cesarskiemi,
Co mury mantuańskie mają zwalić w gruzy,
Lub pod Apeninami, w Liguryjskiej ziemi,
Albo w krainie Gallów pomiędzy Francuzy;
Lub powracaj do Polski rodzinnego brzegu,
Czy gdzie ciebie nie wezwie, kiedy broń zaszczęknie.
Tu skieruj męską duszę, stań w bratnim szeregu:
Żyć tutaj, to zaletnie, — umierać, to pięknie”.

 

Częściowo zatarta kompozycja heraldyczna

9. Wielkie łowy w małym Strzembowie.

Maciej Kazimierz Sarbiewski jako kaznodzieja królewski był zobowiązany wszędzie jeździć z Władysławem IV, w tym na łowy, których król był pasjonatem. Łowy te zazwyczaj odbywały sie w Puszczy Mereckiej, czasem na Mazowszu. W liście numer 33 z dnia 4 grudnia 1637 r. Sarbiewski wspominał:

„w Strzembowie, gdzie byłem z konieczności potrzebny z racji łowów królewskich, w małej nędznej chatynce poczułem przypływ dawnego natchnienia lirycznego. […] Napisałem przeto księgę >Zabaw leśnych< w nowym stylu i w nowym metrum”.

Zaś w liście 40 z dnia 29 grudnia 1637 r. tak uzupełniał:

„tę nową moją poezję zawdzięczam niskiej polnej chatynce w Płońsku, podobnie jak „Zabawy leśne”, o których słyszę, że zostały dostosowane do taktu muzycznego. Zawdzięczam to także szeroko otwartym i łaskawym niebiosom, pod którymi leży Sarbiewo, wioska moja rodzinna, o mile blisko oddalona od Płońska”.

Co ciekawe, w oryginale łacińskim poeta nazywa Sarbiewo „natalis mihi pagis” czyli wioską mego narodzenia. Ten zwrot oczywiście stoi w sprzeczności z moim domniemaniem odnośnie jego przyjściu na świat w Szumsku.

Wspomniane zaś Strzembowo, niezlokalizowane przez literaturoznawców, znajdowało się w parafii Grodziec, na pograniczu ziem ciechanowskiej i zakroczymskiej, należąc do tej drugiej. Jest ono położone 20 kilometrów na południe od Płońska. Dwa powyższe listy mogą wydawać się sprzeczne, choć nie można wykluczyć, że Sarbiewski pomieszkiwał w czasie łowów zarówno w chatynce we wsi Strzembowie, jak i w chatynce w mieście Płońsku, co wynikało z przemieszczania się królewskiego orszaku w trakcie łowów.

Wieś Strzembowo należała wówczas do Hieronima Kryskiego – przedstawiciela możnowładczego rodu mazowieckiego, będącego podówczas w zapaści. Hieronim, pomimo, że syn Szczęsnego, kanclerza wielkiego koronnego, wnuk Stanisława, wojewody mazowieckiego, a nadto cioteczny bratanek błogosławionego Stanisława Kostki – dotąd pozostawał bez urzędu. Możliwe, że Sarbiewski, wielbiciel Kostki i w dodatku członek tego samego zakonu jezuitów, był pośrednikiem w organizacji tej imprezy. Tak, czy owak pomoc była skuteczna, bowiem Hieronim Kryski już 3 marca 1638 r. otrzymał od króla urząd podczaszego wyszogrodzkiego [MK, sygn. 182, k. 369-369v].

„Zabawy leśne”, których pierwszym czytelnikiem był król, musiały przypaść mu do gustu, jak i inne zasługi kaznodziei. Skutkiem tego dnia 9 marca 1640 r. Baltazar Sarbiewski otrzymał dwa przywileje na swobodny wyrąb drzew na potrzeby swojej rodziny i opał w lasach starostwa przasnyskiego oraz w Gutkowie, należącym do starostwa nowomiejskiego [MK, sygn. 186, k. 158v-159v].

Niedługo potem, 2 kwietnia 1640 r. w Warszawie, zmarł ksiądz-poeta w wyniku wylewu krwi do mózgu. Półtora miesiąca później, dnia 19 maja 1640 r. kolejny z braci Stanisław Sarbiewski otrzymał od króla wpierw przywilej na wykup wójtostwa grabowieckiego w województwie bełzkim, a następnie całe starostwo grabowieckie. W drugim dokumencie napisano wprost, że nadanie to uczynione za zasługi brata księdza Macieja Kazimierza Sarbiewskiego [MK, sygn. 186, k. 184v-187v].

Przywileje te otworzyły Stanisławowi drogę ku karierze wpierw poselskiej, a następnie senatorskiej. Zmarł dnia 11 sierpnia 1662 r. jako wojewoda mazowiecki [„Polski Słownik Biograficzny”, tom 35].

10. Sprawa Opackich.

W lipskim wydaniu herbarza Niesieckiego jest zamieszczony taki fragment o księdzu-poecie:

„był w bliskim pokrewieństwie z Opackiemi, co znać z listów jego do wyżej wspomnianego Łubieńskiego pisanych, gdzie wyraża, iż czas niejaki przepędził w Kobyłce u brata swego Opackiego: znać ten Opacki z Sarbiewskiej urodzony, ciotecznym był jego bratem”.

Istotnie list 42 z dnia 12 stycznia 1638 r. Sarbiewski pisał w Kobyłce, z dodatkiem: „u mego Opackiego”. Zaś w liście 50 z dnia 14 lutego 1638 r. pisze wprost:

„jestem u brata mego Opackiego, we wsi Kobyłka, dokąd zostałem wysłany w sprawie niełatwej”.

Z tym, że w kulturze sarmackiej słowo brat miało szersze znaczenie. Oznaczało także kolegę-szlachcica, „pana brata”.

Najprawdopodobniej ów Opacki to Wojciech, chorąży warszawski, [MK, sygn. 180, k. 798]. Był synem Mikołaja i Anny Sękowskiej z Sarbiewa (bratanicy sekretarza Wojciecha Sękowskiego) [AD Płock, Akta kapituły płockiej, sygn. 12, k. 5]. W 1640 roku wraz z żoną Katarzyną Dunin-Sulgostowską scedował swe prawa dożywotnie na młynach w Nowym Mieście w ziemi zakroczymskiej i w Sąchocinie w ziemi ciechanowskiej na rzecz Stanisława Krasińskiego z Krasnego i jego żonę Katarzynę ze Szczawińskich [MK, sygn. 185, k. 301v]. Stąd widać, że Opackiego i Sarbiewskiego łączyły różne więzy.

 

 

 

Oczko wodne w Szumsku

11. Podróż Gawareckiego.

Wiosną 1851 r. Wincenty Hipolit Gawarecki udał się w podróż do Sarbiewa, w poszukiwaniu śladów poety i jego krewnych. Trudno dziś ocenić, co bardziej skusiło tego badacza i prawnika do tych poszukiwań – czy sława wielkiego poety, czy fakt, że jego przodek Marcin Gawarecki uczestniczył w drobnej fundacji na rzecz miejscowego kościoła w 1630 r., co mocno podkreśla w swej relacji zamieszczonej w „Pamiętniku religijno-moralnym”.

Relacja ta jakkolwiek przynosi ciekawe opisy Sarbiewa z urzędowego podziału dóbr w 1824 roku, opis stanu zastanego, czy cytaty z wizytacji biskupiej z 1693 roku, to niewiele wnosi do sprawy Sarbiewskich.

Gawarecki na miejscu stwierdził, że metryki z tej parafii zaczynają się dopiero od 1721 r. Zaś:

„ani w kościele, ani we wsi nie znalazłem żadnej pamiątki po rodzinie Sarbiewskich nic tu ich nie przypomina; lipy odwieczne, może są świadkami ich pobytu w Sarbiewie. Kto zaś i kiedy parafią erygował, kościół poprzedni, wizytą z roku 1690 opisany, stawiał i tego wybadać nie można, gdyż ówczasowy proboszcz, wizytującemu biskupowi płockiemu oświadczył, że pożar zniszczył wszelakie dowody, kościołowi Sarbiewskiemu służące, a przez to wiekuistą tajemnicą powlókł wszelakie domniemania”.

W przypisach zaś Gawarecki dodaje:

„kiedy Sarbiewscy wyszli z posiadania rodzinnego tego gniazda, trudno wykryć. […] Teraz w płockiem nie słychać o tej rodzinie i niewiadomo piszącego, czy istnieje dotąd”.

W ustach tego autora jest to popis hipokryzji. Trzeba bowiem wiedzieć, że Wincenty Hipolit Gawarecki był wówczas emerytowanym prezesem Trybunału Cywilnego Guberni Płockiej. Przez co najmniej kilkanaście lat miał pod ręką całość ksiąg dawnych sądowych z obszaru północnego Mazowsza, złożonych do archiwum tegoż Trybunału w latach 20-tych XIX w. – ciechanowskich, przasnyskich, płockich, wyszogrodzkich, zakroczymskich, nowomiejskich, etc. Księgi te traktował nieomal jak swoją własność – malował po nich niebieską i czerwoną kredką, piórem dokonywał rozmaitych dopisków na nich. Rozmaite kwerendy w nich prowadził. A przecież z tych to właśnie ksiąg, tu i teraz, powstał mój tekst o Sarbiewskim.

Owszem, wymarła linia senatorska Sarbiewskich, pochodząca od młodszego brata poety – Stanisława – jeszcze na jego dzieciach. Podobnie wymarła też linia na Gadnowie Skierdach od kolejnego brata Baltazara. Ale potomkowie po Wojciechu i Janie utrzymali sie na Szumsku i Krerach. W latach 60-tych XVII w. na części Szumska są dwaj bratankowie poety – Stanisław i Baltazar [ASK, dział I, sygn. 66]. Ich następcy dotrwali tam do końca XVIII w., gdy odsprzedali ostatnią część swych dóbr Leonowi Duczymińskiemu, podstolemu przasnyskiemu. Sami zaś poprzenosili się do sąsiedniej okolicy Tańsk, do Szemplina Czarnego, a także i do Grzebska na Zawkrzu, gdzie rozkrzewili się w morzu drobnej szlachty i gdzie żyją po dziś dzień.

*****

Pierwotna wersja tego artykułu ukazała się dnia 24 maj 2020 r. w wersji tylko elektronicznej na portalu goniec24.pl. Wówczas zastrzegłem sobie prawo uzupełnienia, bądź przerobienia tekstu po ustaniu epidemii i otwarciu bibliotek i archiwów.

Epidemia nie ustała dotąd, wręcz się wzmogła znacznie. (październik 2020). Lecz w okresie jej ulżenia, latem tegoż roku, udało się mi się dotrzeć do dodatkowych materiałów archiwalnych i bibliotecznych, które wykorzystałem w obecnie publikowanej wersji tekstu.

Objaśnienie skrótów – zespoły ze zbiórów Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie:

ASK – archiwum skarbu koronnego

CGW – ciechanowskie grodzkie wieczyste

MKM – Metryka Księstwa Mazowieckiego

MK – Metryka Koronna

PłGW – płockie grodzkie wieczyste

PZW – przasnyskie ziemskie wieczyste

Tzw ML – tak zwana Metryka Litewska

Annex.

1619, PZW, sygn. 6, k. 261. Ugoda w oryginale na karcie papieru podpisanego i pieczęciami opatrzonego, zaniesiona do oblaty do akt ziemskich przasnyskich, następującej treści:

„Przez pośrzodek ich Mości Panów na to wysadzonych – Jego Mości Pana Jana Brzozowskiego i Jego Mości Pana Jana Sarbiewskiego, stał sie pewny kontrakt i przyjacielskie postanowienie między Ich Mościami Pany Bracią – Panem Wojciechem, Balcerem, i Janem, i Stanisławem Sarbiewskimi synmi nieboszczyka Pana Matusza Sarbiewskiego.

A to strony działu i pomiarkowania wiecznego w majętnościach Sumsku i Milewie, w ten sposób: naprzód dostał sie dział Panu Wojciechowi i Panu Janowi w Szumsku wszytek i w Krerach ze wszytkiemi do niego przynaległościami, tak jako się tak w swoich miedzach i granicach ma w sobie, którzy dwaj mianowani Panowie Bracia pownni dział przyrodny matce swej to jest złotych 600 przez koszta Panów Braci Balcera i Stanisława młodszego znieść.

Item Panu Balcerowi i Stanisławowi dostał się dział to jest Milewo Quarty i Milewo Szwejki i Milewo Wolmiery i insze wszytkie majętności koło Milewa. A do Milewa należące ze wszytkiemi okolicznościami jako się w swoich miedzach i granicach w sobie mają – ruchome i nieruchome, do którego dwaj Panowie – Bracia Pan Wojciech i Pan Jan z Szumska 200 złotych powinni do Milewa przydać. A z Sumska młodzieńców to jest Walentego Błaskowicza, Szymona Szczepuchowicza do tegoż Milewa wziąć.

Item pomienioni Panowie Bracia wszyscy to jest Pan Wojciech, Balcer, Jan i Stanisław Sarbiewscy zachowują sobie in suo robore majętność Sarbiew.

Strony brata Macieja, zakonika Societatis Jesu z obopólnie Ich Mość Panowie Bracia unanimiter go wszyscy mają, znieść tak z Milewa, jako i z Sumska.

Strony panien sióstr postanowili Panowie Bracia z obopólnie Pan Wojciech siestrze Pannie Annie, Pan Balcer Pannie Jadwidze, Pan Jan Pannie Dorocie, Pan Stanisław Pannie Mariannie. Co się tycze Pannej Zophiej – wszyscy z obopólnie jej prowizją dąć powinni. Strony dania posagów Pannom Siostrom spólnie się dać każdy ma, zaraz po iściu za mąż. Strony ochędowstwa każdy swojej ma dać, tak jako się mianowało wyżej.

Ruchome rzeczy, które się w Szumsku zostały tym dwiema Panom Braci dostaną się, które też w Milewie tymże co się Milew dostał.

A jeżeliby się który stroniej w tych działach krzywda wydziała, jako się wyżej mianowała – Sarbiew w nagrodę stronie krzywdę mający na to in suo robore zostawują. To jest sobie obiecują, że jeśli by się jakakolwiek długi insze na Szumsku ukazały, spólnie wszyscy Ichmość Panowie Bracia tak z Milewa, jaki i Szumska znosić mają, które wszystkie conditie wyż mianowane obiecują sobie Jego Mości Panowie Bracia pomienioni ziścić i ztrzymać i ten dział wieczny in suo robore dzierżeć każdy pro suo interesse pod zakładem 3.000 złotych.

Działo się w Szumsku 5 dnia Czerwca Roku Pańskiego 1619.

Jan Brzozowski. Wojciech Sarbiewski. Jan Sarbiewski [stryj]. Jan Sarbiewski [bratanek]. Balcer Sarbiewski. Stanisław Sarbiewski”.

1620, CGW, sygn. 54, k. 725-726. Piotr Kozłowski, geometra ziemski płocki, zanosi do oblaty do akt grodzkich ciechanowskich podział dóbr Szumsk, spisany po polsku, następującej treści:

„W imię Pańskie Amen. Stał się rozdział i porównanie dóbr wszystkich Szumska przez pośrodek z obopólnych powinnych między Ichmościami Panem Janem Sarbiewskim, stryjem, a z drugi strony Pany Wojciechem i Janem Sarbiewskimi synowcami rodzonemi, w ten sposób.

Naprzód dostało się siedliska Panu Stryjowi – połowica od Krerów z budowaniem, to jest z domem wielkiem tak, jaki jest w swym zawarciu, z stodołą w drzewo starą, z stajnią w drzewo wielką, z stajnią w gumnie i z połowicą chlewów od starej stodoły. Którego siedliska tryb i miedza idzie przy piwnicy Panów Synowców i browarze, od tegoż budowania starego i przez sad prosto, a w pole na południe idzie. Od pola i od Krerów wszerz tak, jakowe jest kołem otknione i nakopami osadzone. Do tegoż siedliska sadzawka dalsza z grodzią, jako jest kamieńmi i nakopami oznaczona. Przez które siedlisko wygon w róg stajni starej, według starego wygonu wyprostowany do zdroju na dwu prętu, który zdrój z Pany Synowcami spólny sobie do używania zostawują.

Folwarki we wszystkich polach trzech na poły rozmierzone, po prawej stronie dostały się Panu Stryjowi. Bór rozmierzony na działów cztery – dwa działy po prawej stronie, to jest przez dział biorąc z Pany Synowcami, dostali się Panu Stryjowi. Łąki na Krerach rozmierzane na działów ośm idąc od Szumska, po prawej stronie przez działy biorąc z Pany Synowcami, dostali się Panu Stryjowi cztery.

Poddanych osiadłych z rolami w Szumsku i Krerach morgowników dostała się połowice, to jest ci wszyscy, których teraz dzierży według zatrzymania i possessji dawnej. Włók pustych tak na Szumsku, jako też i na Krerach dostała się połowica.

Item Panu Wojciechowi z Panem Janem braci, a synowcom przerzeczonego Pana Jana Sarbiewskiego, dostało się siedlisko, które się poczyna od miedze successorów nieboszczyka Pana Mikołaja Szumskiego wzdłuż od gościńca przasnyskiego aż przez sad do granice wszerz, tak jako jest nakopami oznaczone i kamieńmi obłożone, którego tryb i miedza idzie przy siedlisku Pana Stryjowem. Budowanie do tego siedliska dostało się, to jest stodoła w dyle i słupy, spichlerz, pół chlewów. Na którego przerzeczonego budowania zniesienie Pan Jan Sarbiewski Panom Synowcom swym na Święty Jan blisko przyszły ma przydać złotych polskich 20. Budowanie, które się w tym siedlisku dostało to jest dom dranicami pobity, browar, piwnica, syrzynek, tak jako każde z nich w swym zawarciu jest, iż na ich siedlisku jest, onymże się dostało. A upatrując to, iż w tym siedlisku ogrodów do warzyw i pożytków nie masz, tedy do tegoż siedliska przyłączono sadzaweczkę mniejszą od zdroju z grodzią, z cybulnikiem i z placem, gdzie stodoła wielka w słupy stała, przy tejże grodzi wzdłuż, aż w krzewnik, tak jako i gródź Pana Stryjowa ciągnie się, jednakże według pomiary Pana Miernikowej równe gruntem być ma z tym placem, sadzawką i grodzią to siedlisko, tak jako też siedlisko z grodzią Pana Jana Sarbiewskiego stryja rodzonego Panów Synowców.

Folwarki we wszystkich trzech polach rozmierzone na poły dostały sie po lewej stronie przerzeczonym Panom Synowcom. Bór rozmierzony na działów cztery – dwa działy po lewej stronie, to jest przez dział biorąc z Panem Stryjem dostały się tymże pomienionym Panom Synowcom. Łąki rozmierzone na Krerach na działów ośm idąc od Szumska po lewej stronie, to jest przez działy biorąc dostały się Panom Synowcom cztery.

Poddanych osiadłych tak na Szumsku, jako też i w Krerach i z rolami ich morgowników dostała się połowica Panom Synowcom, to jest ci wszyscy, których teraz dzierżą wedle possessji i zatrzymania onych i dzierżeć mają wiecznie, nieodmieniając się już onemi. Włók pustych tak na Szumsku, jako i na Krerach dostała się im przeciwko Panu Stryjowi połowica.

A iż okrom wielkiego boru i zagłowienia jego, są bory insze przeciw folwarkom i włókom niechłopskim, tedy od pewnego zagłowienia tego boru to jest od dróżki, która idzie w bór wielki dostały się Panu Stryjowi dwa działy, przez dział biorąc z Pany Synowcami. A Panom Synowcom przeciwko niemu drugie dwa.

A jeśliby się jakie długi pokazały na Szumsku, tedy warują to sobie tym działem z obopólnie, iż zarówno tak Pan Stryj połowicę i z potomkami swemi, jako też i Panowie Synowcy obadwa połowicę i z potomkami swemi zarówno te długi znosić mają i powinni będą”.